Stanowiska ładowania wózków
Ogniwa trakcyjne ładowane cyklicznie, często poza godzinami pracy zmiany. Degradacja ogniwa objawia się wzrostem temperatury na długo przed jakimkolwiek dymem.
Hale przemysłowe
Im wyższa hala i im silniejsza wentylacja, tym dłużej dym idzie do czujki pod stropem. Tymczasem źródeł zapłonu w nowoczesnym obiekcie przybywa: rozdzielnie, akumulatorownie, systemy UPS, stanowiska ładowania wózków i instalacja fotowoltaiczna na dachu.

Klasyczna ocena zagrożenia pożarowego hali skupia się na składowanym towarze. Poniższe punkty są niezależne od asortymentu — pojawiły się wraz z elektryfikacją obiektu i rosną razem z nią.
Ogniwa trakcyjne ładowane cyklicznie, często poza godzinami pracy zmiany. Degradacja ogniwa objawia się wzrostem temperatury na długo przed jakimkolwiek dymem.
Zasilanie gwarantowane oznacza baterię pracującą stale, zwykle w wydzielonym pomieszczeniu, do którego rzadko ktoś zagląda.
Poluzowane lub skorodowane połączenie grzeje się miesiącami. To klasyczne źródło zapłonu, którego czujka dymu nie wykryje, dopóki izolacja nie zacznie się rozkładać.
Falowniki, okablowanie DC i przyłącza na dachu oraz w wydzielonych pomieszczeniach technicznych — kolejny obszar z ryzykiem cieplnym.
Coraz częstszy element instalacji przemysłowej. Profil ryzyka identyczny jak w wielkoskalowym BESS, tylko bliżej ludzi.
Wózki, ciągniki, samochody dostawcze i ich ładowarki DC parkowane wewnątrz obiektu lub pod wiatą.


Stanowiska ładowania pracują cyklicznie, często bez nadzoru, poza godzinami zmiany. Ogniwo trakcyjne w stanie degradacji zachowuje się tak samo jak ogniwo w kontenerze magazynu energii: najpierw rośnie temperatura, potem pojawia się odgazowanie.
Różnica jest taka, że w hali nikt tego miejsca nie obserwuje w sposób ciągły, a czujka pod stropem znajduje się kilka–kilkanaście metrów wyżej.
Fizyka zjawiska nie zależy od budynku. Zależy od niego tylko to, ile czasu upływa między początkiem zdarzenia a momentem, w którym cokolwiek je zauważy.
W hali problem nie polega na tym, że czujka jest zła. Polega na tym, jak daleko jest od miejsca, w którym zaczyna się zdarzenie.
Węzeł montuje się tam, gdzie realnie siedzi ryzyko — nad akumulatorownią, nad stanowiskiem ładowania, w rozdzielni. Kamera termowizyjna widzi anomalię cieplną u źródła, czujniki gazowe rozpoznają odgazowanie, kamera wizyjna daje obsłudze obraz.
System nie ingeruje w istniejącą instalację sygnalizacji pożarowej i nie steruje urządzeniami gaśniczymi. Pracuje równolegle i niezależnie, a jego zadaniem jest skrócenie czasu do pierwszej informacji.
Anomalia cieplna i odgazowanie poprzedzają dym. Obserwacja u źródła nie czeka, aż produkty spalania pokonają kilkanaście metrów do stropu.
Nie strefa, tylko konkretny punkt w obiekcie wraz z obrazem z kamery. Obsługa wie, dokąd iść i co zastanie.
Korelacja trzech niezależnych modalności odsiewa zdarzenia, które pojedynczy czujnik zinterpretowałby jako zagrożenie.
Ciągła rejestracja obrazu i telemetrii z węzła — materiał dla ubezpieczyciela i do ustalenia przyczyny po zdarzeniu.
Obowiązki właściciela i zarządcy obiektu w zakresie ochrony przeciwpożarowej wynikają z przepisów krajowych — między innymi z rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, obowiązku posiadania instrukcji bezpieczeństwa pożarowego oraz z norm dotyczących systemów sygnalizacji pożarowej i stałych urządzeń gaśniczych.
Warstwa monitoringu, którą budujemy, nie zastępuje żadnego z tych elementów i nie zmienia zakresu obowiązków. Może natomiast dostarczyć danych, których obecna instalacja nie zbiera — również na potrzeby oceny ryzyka przez ubezpieczyciela i analizy po zdarzeniu.
Konkretny zakres wymagań zależy od kategorii zagrożenia ludzi, gęstości obciążenia ogniowego i rozwiązań przyjętych w projekcie. Ustalenie go należy do rzeczoznawcy do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych — nie zastępujemy tej roli.
Etap prac
Urządzenie działa i mamy za sobą testy detekcji źródła ciepła oraz dymu. Nie mamy za sobą wdrożenia komercyjnego ani badań w laboratorium certyfikowanym. Piszemy to wprost, bo obiecywanie dojrzałości, której nie ma, kosztuje więcej, niż przyznanie się do etapu.
Szukamy zarządców hal gotowych udostępnić jeden punkt — akumulatorownię, rozdzielnię albo stanowisko ładowania — na instalację pilotażową.
Porozmawiajmy o pilotażuTen sam rdzeń, inne środowisko
Zmienia się obudowa, wentylacja, obowiązująca procedura i to, czego szuka obsługa. Sama sekwencja zjawisk — anomalia cieplna, odgazowanie, dym, płomień — jest ta sama w kontenerze, w hali i na pokładzie statku.